piątek, 3 października 2008

rozkład zajęć...

wygląda następująco;
Poniedziełek od 8.00 do 18.15-bez żadnego okienka.Plecak książek, torba kanapek-zejebiscie.JAk wróce to padne na łóżko nieżywa.
Wtorek-da się zniesc 9.45-14.45.Zakładam, że cieżko bedzie mi sie przygotowac na ten dzien biorac pod uwage dzien poprzedni.
Środa-8.00-16.30-bez okienek.Także męczarnia poraz drugi.
Czwartek i piątek od 8.00-11.15( w tym godzina okienka).Chociaż tyle.
Oczekiwanie na weekend bedzie tym bardziej przyjemniejsze.
Dzis spozniłam sie na zajecia 10 minut-bo korki były.Po 35 juz minutach zejec i 20 minutach okienka zakomunikowano nam, ze odwołano nasz ostatni 1,5 h wykład.Myślałam, że umre ze szczescia.Czym prędzej pobiegłam na czartera i o 10.15 byłam już w domku. Zyc nie umierac-jesli chodzi o piatek.Pogoda tylko taka średnia na jeża-ale czego oczekiwac po naszej jesieni.?W związku ze zmianami klimatycznymi.Typowa Polska jesien odeszła w niepamiec.Zastąpiła ją raczej jesien z Irlandii czy Szkocji.Co zrobic.?
Pójde posprzatac, żeby jutro miec wolne.I byczyc sie przez dzien cały.
muaa,
xoxox

Brak komentarzy: